sobota, 29 czerwca 2013
Przepraszam
Przepraszam że nadal nie ma rozdziału ale mam problemy z komputerem. Nwm. kiedy będzie 3 rozdział :)
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Rozdział 2
Justin
Nie byłem zachwycony
,że widziała tamte małe zamieszanie. Ale już nic zrobić nie mogę. Kurwa.
Spojrzałem na śpiącą
obok dziewczynę , musze przyznać ,że była ładna. Taka niewinna , ciekawe co tu
robi.
-Chyba czas ją
obudzić. -rzuciła w moją stronę Morgan. Spojrzałem na nią.
-To na co czekasz?-
prychnąłem. Pokręciła głową i podeszła
do łóżka dziewczyny.
-Obudź się
-szepnęła, pochylając się. -Vannesa… -mruknęła.
-Co się dzieje?
-wymamrotała zaspana dziewczyna. -Która godzina?
-Czas na kolacje
dochodzi 19:00.
-Naprawdę ? Już
wstaję. -zeszła z łóżka i popatrzyła na wszystkich uważnie ,aż jej wzrok
zatrzymał się na mnie. Szybko przerzuciła go na Morgan.
-Uhm Morgan? Jest tu
gdzieś łazienka?
-Jest- powiedziałem
szybko. Brunetka przeniosła na mnie wzrok.- Tamte drzwi - pokazałem ręką.
-Yhym dzięki -
rzuciła ledwo słyszalnym szeptem.
Spojrzałem na nią
rozbawiony. Co taka dziewczyna tu robi? -myślałem. Dostała 3 z matematyki? I
dlatego rodzice ją tu wysłali?
-Jaden? Skąd ta mała
się urwała? -zapytałem gdy Vannesa wyszła.
-No chyba nie masz
zamiaru jej testować -rzuciła rozbawiona Alisha.
-Jej nie ,ale kogoś
innego może tak -puściłem jej oczko.
-Głodna jestem
-wtrąciła Morgan. Wybuchłem śmiechem pokazując jak dwuznacznie to zabrzmiało.
-Nie o to mi
chodziło -mruknęła zażenowana.
Wzruszyłem ramionami na jej wymówki.
-Jaden? -spojrzałem
ponownie na niego. -Czemu nic nie gadasz?
-Vannesa była
dziewczyną Marcusa. -wydusił.
-To ona miała
chłopaka? -prychnąłem.- No i co z tego że była dziewczyną jakiegoś Marcusa?
-Marcusa Tomliego -
dorzucił szybko.
-Że co? -warknąłem.
Byłem wściekły , totalnie wściekły. -Kto jeszcze o tym wie?
-um...
-Gadaj! -podszedłem
do niego.
-Emm Niall o tym
wie…
-CO?! Skąd pewność
,że to ona? -wyrzuciłem ręce w górę
sfrustrowany.
-To przez niego tu
jest.-zamarłem- Kazał komuś dorzucić jej coś mocniejszego do narkotyków.
Zemdlała czy coś i kilka miesięcy później rodzice ją tu zapisali.
-Czemu on jej to
zrobił? -zszokowany stałem wpatrując się w niego. Przebiegłem ręką po włosach
poprawiając je.
-Chce się zemścić.
-Chwila.-zauważyłem
-Ona była jego dziewczyną? Czyli już nie jest ,tak? Więc co mu do niej?
-On tego nie wie.
-burknął. -Ej stary ? Co Ty się tak o nią martwisz? -spojrzał na mnie uważnie.
-Nie obchodzi mnie
ona. Obchodzi mnie co zrobi Niall kiedy ją zobaczy.
-A co ma zrobić ?
Nic nie zrobi. -Kurwa no. A wszystko układało się tak dobrze. Niedługo miał być
towar. Żadnych problemów ,aż pojawiła
się ona.
-Nie wciągajcie jej
w to -Morgan spojrzała na mnie. -Nic nigdy nie wiadomo z Niallem. Pokiwałem ze
zrozumieniem głową.
Vannesa.
-A co ma zrobić? Nic
nie zrobi -usłyszałam podniesiony głos gdy chciałam otworzyć drzwi.
-Nie wciągajcie jej
w to, nigdy nic nie wiadomo z Niallem. -Chodziło o mnie? I kto to jest Niall?
Otworzyłam szybko
drzwi i spojrzałam się na twarze współlokatorów.
-Idziemy jeść
,idziesz z nami? -wypaliła nagle Morgan patrząc z zakłopotaniem .
-Tak. Możemy iść.
To było dziwne. Ich
zachowanie zmieniło się w niecałe 5 minut. Szliśmy w ciszy ,spoglądając na
siebie co chwilę. Weszliśmy do dużego pomieszczenia ,w którym siedziało kilka
osób.
Morgan i Alisha
skierowali się do 9-osobowego stolika ,który stał na końcu sali.
Ruszyłam za nimi.
-Gdzie oni poszli?
-usłyszałam głos za mną. -Kto to? -odwróciłam się i zobaczyłam niskiego bruneta
o zielonych oczach.
-To jest Vanessa.
-Wypaliła nagle Alisha. -A to Zayn. -skierowała te słowa do mnie.
-Umm… okay. -Zayn
wydawał się trochę niespokojny.
-Nie usiądziesz?
-wysiliłam się aby coś powiedzieć.
-Ach no tak. -unikał
kontaktu wzrokowego. Przysiadł się ,rozglądając na boki. -Gdzie poszli Justin i
Jaden? -oh no tak ,zapomniałam odpowiedzieć na jego pytanie.
-Umm-rzuciłam.
-Zaraz przyjdą-
dokończyła za mnie Morgan.
-Okay.-rozmowa nam
się niekleiła a ja poczułam potrzebę wracania do domu. Tu było nudno, strasznie
nudno.
Położyłam się na
oparcie od krzesła i czekałam, sama nie wiedząc na co.
-Kiedy idziemy po
jedzenie? -mruknęłam.
-Sami nam zaraz
przyniosą a później kontrola pokoi -westchnęła. Podniosłam brwi.
-Jaka kontrola?
-Oj nie masz się o
co martwić, tylko sprawdzą co mamy w pokoju.-uśmiechnęła się Alisha.
-Niestety- dorzuciła
Morgan. Zmarszczyłam brwi.
-Proszę - obok nas
pojawiła się jakaś kobieta z talerzami w ręku , stawiając jeden nich przedemną
uśmiechnęła się szeroko.
-Dziękuję.
-odwzajemniłam uśmiech.
-Oh proszę ,proszę
kogo my tu mamy? -usłyszałam głos za mną.
Odwróciłam się i
zobaczyłam chłopaków z pokoju oraz jakiegoś blondyna z niebieskimi oczami.
-Witaj Vanessa.
Ładna pogoda prawda? - pokiwałam niepewnie głową. Skąd on mnie znał?
-Skąd wiesz jak się
nazywam? -usłyszałam swój głos.
-Umm wiem wiele
więcej -rzucił beztrosko. Przełknęłam ślinę. -Co tam u twojego chłopaka? Marcus
,tak?
-Niall wystarczy.
-przerwał mu Justin.
-Jeszcze nie
skończyłem..
-Powiedziałem!
Wystarczy. -warknął Jus.
-I tak z tobą nie
skończyłem. -szepnął Niall pochylając się w moją stronę.
-Zjeżdżaj. Miałeś
tylko z nią pogadać- Justin ponownie się odezwał.
Chłopak uniósł ręce
w obronnym geście i uśmiechając się do Morgan i Alishy odwrócił się i poszedł.
-Co to było?
-rzuciłam zła.
-Nic a co miało być?
-Jaden już mnie wkurzał.
-Jakiś obcy koleś
podchodzi do mnie i mi grozi, to zupełnie nic. -warknęłam.
-Zostaw to w spokoju
, po prostu zapomnij o tym. -Rzucił
sfrustrowany.
-No chyba nie-
wstałam. -Macie mi powiedzieć o co chodzi.
-Vannesa usiądź.-
Morgan próbowała załagodzić sytuację.
-Nie. -warknęłam.
Zasunęłam za sobą krzesło i wyszłam ,kompletnie nie wiedząc gdzie mam iść.
Trafiłam na jakieś
schody ,które prowadziły w dół. Bez przemyślenia po prostu nimi zeszłam.
-Hallo? -krzyknęłam.
-Jest tu ktoś? -to było gorsze od piwnicy. Było zimno, mokro i strasznie.
O nie
,zawracam.-pomyślałam. Weszłam spowrotem na górę i poszłam korytarzem w lewą
stronę.
Zobaczyłam jakąś
dziewczynę. Bez zastanowienia podeszłam do niej.
-Hej ,Umm jestem
Vannesa ,zgubiłam się. Wiesz może gdzie jest pokój 29? -zaczęłam.
-Tak. Jeśli chcesz
mogę cię zaprowadzić.-ciepło się
uśmiechnęłam -Jestem Moli. -powiedziała grzecznie i podała mi rękę.
-To tutaj- wskazała
na białe drzwi z napisem 29 po jakiejś 10-minutowej wędrówce.
Otworzyłam je
,lekko.
-Gdzie byłaś?
-usłyszałam gdy weszłam do środka.
-Umm… -Nagle
przypomniałam sobie sytuację ze stołówki. -To nie twoja sprawa.-Rzuciłam oschle
do Justina. Odwróciłam się. -Dzięki Moli za pomoc. -uśmiechnęłam się w stronę
dziewczyny.
Pożegnałam się z nią
szybko i spojrzałam na zdziwionego Justina. Bez słowa poszedł do drzwi
,rzucając mi bezczelne spojrzenie usłyszałam że rozmawia z dziewczyną.
Rzuciłam się na
swoje łóżko. Po chwili chłopak wrócił.
-Nie będziesz z nią
rozmawiać. -rzucił.
-Nie będziesz mi
rozkazywać, mogę robić co chcę. Warknęłam.
-Nie. Jeśli chcesz
żyć.
-Grozisz mi?
-odpyskowałam mu.
-Ostrzegam. -Co za
dupek. Myśli że mu wszystko wolno. Odwróciłam się ,i położyłam na drugiej
stronie łóżka, chcąc być jak najdalej od niego.
-----------------------------------------------------------------------------------------
No to mamy 2 rozdział. Przepraszam że tak długo to trwało. :) Następny rozdział w środę ;D
Czytasz=Komentujesz
7komentarzy i pisze dalej xD
7komentarzy i pisze dalej xD
środa, 19 czerwca 2013
Rozdział 1
Vannesa
3 miesiące później
Nie mogę uwierzyć
,że rodzice zrobili mi coś takiego. Siedzę w samochodzie razem z moją
rodzicielką i ojcem , czekając na to co stanie się za chwilę. Nie wiem czemu mi
to robią, zabierając mnie do tego ośrodka w celu " chronienia mnie".
I wszystko przez te gówniane zioła. Westchnęłam. Jedziemy już od jakieś
godziny ,jakby nie mogli mi tego
załatwić na miejscu. Oparłam się na tylnym siedzeniu i wpatrywałam we wszystko
co mnie otaczało ,chcąc zapamiętać jak później wymknąć się z tej dziury i
wrócić do domu. Zamknęłam oczy by chwile pomyśleć , ale zaraz je otworzyłam.
Przypomniały mi się wszystkie chwile po tym wypadku.
Back
Obudziłam się na
szpitalnym łóżku. Podniosłam się lekko ,ale od razu opadłam. Nie miałam nawet
sił by się podnieść. Rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam moją mamę ,która
niespokojnie spała na krześle obok. -Co ja tu robię?- Myślałam gorączkowo. I
przypomniałam sobie wydarzenia z ostatniej soboty ,którą pamiętam. -Urodziny
Fabiana ,no tak. -byłam zła na siebie za doprowadzenie się do takiego stanu
,ale z tego co pamiętam to nie brałam tak dużo. Z rozmyślań wyrwał mnie głos
mojej matki.
-Vannesa? Kochanie
obudziłaś się-spojrzała na mnie z niedowierzaniem. Pokiwałam lekko głową i
rzuciłam jej zdziwione spojrzenie.
-Czemu miałabym się
nie obudzić? Co się stało?- rzuciłam szybko.
Spojrzała na mnie
zmieszana.
-Powiedziałaś nam
,że idziesz do koleżanki na urodziny a nie do kolegi. -westchnęła.-około 23:30
dostaliśmy telefon z pogotowia ,że jesteś w szpitalu. Pojechaliśmy tam i lekarz
powiedział ,że brałaś silne narkotyki i to nie pierwszy raz-wyszeptała cicho 4
ostatnie słowa. -Mogłaś umrzeć-zauważyłam w jej oczach łzy.
Nie zdążyłam nic powiedzieć bo do pokoju
wszedł tata. Spojrzał na mnie nic nie mówiąc. A za nim zobaczyłam lekarza.
-Dzień Dobry panno
Lorien ,jak się czujesz? -zapytał i
spojrzał na tablice przed łóżkiem i zaczął spisywać coś z niej.
-Dosyć dobrze -
mruknęłam. Spojrzał na mnie z kpiną w oczach i skierował słowa do rodziców:
- Za jakieś 3 dni
państwa córka będzie mogła zostać wypisana . A teraz proszę wyjść, potrzebuje
wypoczynku - powiedział i skierował na mnie ręką.
End back
Wzdrygnęłam się na te wspomnienia ,ale wtedy nie było tak
źle.
Back
-Wyjeżdżasz-rzuciła
oschle moja matka po 2 miesiącach spokoju.
-Gdzie?
-zdezorientowana stałam w osłupieniu.
-Na odwyk-dokończył
za nią mój tata.
-Jak to na odwyk?!
-Normalnie. Jedziesz
jutro rano, pakuj się.
-I dopiero mi o tym
mówicie?!- zapytałam z niedowierzaniem. -Na ile jadę?!
-11 miesięcy ,a
jeśli nie wybiją Ci tego z głowy , na dłużej. -Nie mogłam tego słuchać
,pobiegłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Wyjęłam telefon i
wybrałam numer Marcusa.
Po 3 sygnałach
odezwał się.
-Tak? -mruknął
znudzonym głosem.
-Marcus? To ja
Vannesa , wyjeżdżam jutro na odwyk , przez...przez moich rodziców.
-Przepraszam Cię
,ale mam ważniejsze sprawy. Zadzwonię.
Połączenie zostało
przerwane.
Co? Jak on tak mógł. .
Zeszłam z łóżka , poszłam do łazienki i ogarnęłam się. Nie mówiąc nic nikomu
wyszłam z domu i skierowałam się do domu chłopaka. Na szczęście nie mieszkał
daleko.
Zadzwoniłam dzwonkiem i czekałam aż ktoś
otworzy. Po paru sekundach w drzwiach pojawił się Marc.
-Hej Vannesa -rzucił
niedbale.
-Hej -mruknęłam.
Odkąd zdążył się ten incydent ,przechodziliśmy tak jakby kryzys. -Nie wiem czy
wiesz, ale wyjeżdżam.
-Słyszałem. I
dlatego myślę ,że powinniśmy to zakończyć-rzucił oschle. W moich oczach zebrały
się łzy.
-Ale …ale przecież
nie wiesz ,kiedy gdzie, ja jak długo i ..i nie możesz mi t..tego zrobić
-zaczęłam się jąkać.
-To nie ma sensu a
po za tym mam kogoś- stałam tam sparaliżowana -Chloe chodź tutaj -zawołał i
jakby była na to przygotowana wyrosła niespodziewanie obok niego. Nie mogłam w
to uwierzyć. Chloe? Moja przyjaciółka?
-Co ty tu robisz?
-zapytałam dziewczynę. Zmieszała się i odwróciła wzrok. Spojrzałam na nią ze
łzami w oczach.-Mogłam się tego spodziewać- wyszeptałam-Przyjaciele zawsze
zawodzę- i wybiegłam. Biegłam ,biegłam rozmyślając o tym ,że wyjazd tam niebyły
złym pomysłem.
End back
Tylko że ja zawsze
źle myślę.
-Jesteśmy -
usłyszałam. Spojrzałam pytająco na rodziców.
-Te więzienie
nazywacie ośrodkiem ?-krzyczałam i wpatrywałam się w kraty na oknach, ciemne
ściany i lasy dookoła.
-Vannesa- skarciła
mnie mama.- Chodź zaraz ktoś powinien nas oprowadzić.
Przeszliśmy ścieszką
do wielkiego więzienia i weszliśmy do środka.
-Dzień Dobry ,jestem
Ilon Kidana -przedstawiła się około 20-letnia kobieta.
-Już ją
lubię-pomyślałam.
-Jestem Kle Lorien a
to moja żona i córka. -wyliczał tato.
-Zgaduje ,że jesteś
Vannesa. -uśmiechnęła się do mnie blondyna.
-Tak.
-Dobrze. Możesz
pożegnać się z rodzicami i oprowadzę Cię, tymczasem... zaczęła.
-Ale jak to? -nie
będziemy mogli zrobić tego z nią? -wtrąciła rodzicielka.
-Niestety nasze
przepisy na to nie pozwalają.
-Dobrze. Mogłaby nas
zostawić pani chwile samych? -wtrącił Kle.
-Oczywiście.
-Dziękuje.
-Vannesa… -zaczął
kiedy opiekunka wyszła.
-Nie chce tu
być-rzuciłam wrednie.
-Trzeba było o tym
szybciej pomyśleć-Czy moja mama nic nie rozumie?!
-Zadzwonimy.-powiedział
szybko mój ojciec.
Pożegnali się i szli
do wyjścia kiedy usłyszeliśmy odgłosy jakiejś kłótni.
-Zabije Cię jeśli
coś komuś powiesz -Odwróciłam się. Wysoki szatyn prowadzony był przez 2
ochroniarzy i krzyczał na bruneta który leżał na ziemi w krwi. -Wiesz do czego
jestem zdolny.
Spojrzałam na moją
mamę , w tym samym czasie ,w którym spojrzała na mnie z przestrachem.
-Nie bój się-
wyszeptała i zniknęła za drzwiami. Przeniosłam wzrok na chłopaka.
-Czego się gapisz do
kurwy nędzy ?! -wrzeszczał na mnie. Skuliłam się w sobie i szybko odwróciłam.
Co ja do cholery robię? Nie powinnam się
go bać.
-Nie przejmuj się
nim - uśmiechnęła się do mnie Ilon. -Idziemy?
-Tak. -rzuciłam.
-To twoje łóżko i pokój ,niestety dzielisz go
z Morgan ,Alishą , Jadenem i Justinem. -
Pokiwałam głową.
-One Ci wszystko wytłumaczą ,ale trzymaj jeszcze to - podała mi małą książkę.
-Zobaczymy się na
kolacji.
Rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam 2
dziewczyny i 2 chłopaków. -No tak zawsze jestem piątym kołem u wozu-pomyślałam.
-Chwila! Ten chłopak Justin… o boże to on , to on na mnie krzyczał na
korytarzu. Przełknęłam ślinę kiedy zobaczyłam jego wzrok na sobie.
-Cześć- mruknęłam
nieśmiało -Jestem Vannesa.
-Hej -od razu
rzuciły się na mnie Morgan i Alisha. -Jestem Morgan a to jest Alisha. To jest
Jaden -wskazała ręką na niebieskookiego blondyna. -A to jest…
-My już się znamy
-uśmiechnął się kpiąco szatyn. -Prawda?
Pokiwałam lekko
głową no co uśmiech chłopaka zmienił się. Wyglądało to jakby miał nademną jakąś
kontrolę.
-Śpicie wszyscy w
jednym pokoju? -spojrzałam na niego z przestrachem i przypomniałam sobie
chłopaka zalanego krwią.
-Tak. -mruknął z
kpiną. -Boisz się? Pokiwałam przecząco głowo.
-Justin ,wystarczy
już- odezwała się Alisha.
-Uświadamiam jej
tylko jakie warunki tu panują.-Rzucił do niej , nie odrywając ode mnie wzroku.
-Jestem zmęczona.
Możemy pogadać o tym jutro? -westchnęłam.
Nie czekając na
odpowiedź skierowałam się do mojego łóżka ,które stało obok łóżka Morgan i
Jadena. A zaraz za nim przy ścianie łóżko Justina.
-Jaden? -przywołał
go Justin. -zamień się z nią łóżkiem. Widać ,że mnie pragnie.
-NIE! -krzyknęłam.
Spojrzałam błagalnie na dziewczyny ,które rzucały złe spojrzenia szatynowi.
Jaden go nie
słuchał , po prostu przeniósł moje rzeczy na jego łóżko.
-A co jeśli się nie
zgadzam? -szepnęłam.
-Nie masz wyboru.
Mam spać w środku? Pomiędzy Justinem a
Jadenem? O Boże. Przypomniałam sobie o mojej przyjaciółce i byłym chłopaku. Tak
bardzo mi ich brakuje. Vannesa co ty wyprawisz? -skarciłam się w myślach. -Oni
cię skrzywdzili.
Nie myśląc wiele
,położyłam się na łóżku , nie przebierając się. Zasnęłam.
----------------------------------------------------------------------------------------------
No to mamy 1 rozdział. ;) Wiem ,że kiepski ,ale dopiero zaczynam ;D Następny rozdział jutro albo pojutrze.
Prolog
-Poczekaj-krzyknął
ktoś za mną. Odwróciłam się zaskoczona.
-Tak?
-Nie powinnaś tego
robić-rzucił nagle wysoki brunet. Zaśmiałam się cicho.
-Czemu? To nic
takiego, czego bym nie spróbowała-puściłam mu oczko.
-No właśnie ,daj
dziewczynie porządnie się rozluźnić-wtrącił się do rozmowy Marcus, mój chłopak.
Wzruszyłam ramionami i wstrzyknęłam sobie zawartość do żyły ,która znajdowała
się w strzykawce.
-Widzisz?
-mruknełam-to słabe gówno.
-Moja
dziewczyna-szepnął mi do ucha Marc i odwrócił się w stronę bruneta ,który stał
patrząc na nas z niedowierzaniem.-Czego się gapisz? Zjeżdzaj!-warknął.
Zachichotałam i cmoknęłam go w policzek.
-Zaraz wracam rzucił
mój chłopak i poszedł do kuchni. Rozejrzałam się po salonie. Ludzie tańczyli
,przytulali i miziali się w kontach. Z głośników , wypływała muzyka. Usiadłam
się na kanapie i poczułam ,że narkotyki zaczynają działać. Poczułam się senna.
Inna niż jestem, taka pusta, bez problemów. Ostatnią rzeczą jaką zrobiłam było
zaśnięcie ,słysząc swoje imię wołane przez Marcusa.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
No więc jest Prolog. Każdy kto chcę być informowana o rozdziałach , zostawia link lub nazwę do tt w komentarzu. Dziękuje
Subskrybuj:
Posty (Atom)