-Poczekaj-krzyknął
ktoś za mną. Odwróciłam się zaskoczona.
-Tak?
-Nie powinnaś tego
robić-rzucił nagle wysoki brunet. Zaśmiałam się cicho.
-Czemu? To nic
takiego, czego bym nie spróbowała-puściłam mu oczko.
-No właśnie ,daj
dziewczynie porządnie się rozluźnić-wtrącił się do rozmowy Marcus, mój chłopak.
Wzruszyłam ramionami i wstrzyknęłam sobie zawartość do żyły ,która znajdowała
się w strzykawce.
-Widzisz?
-mruknełam-to słabe gówno.
-Moja
dziewczyna-szepnął mi do ucha Marc i odwrócił się w stronę bruneta ,który stał
patrząc na nas z niedowierzaniem.-Czego się gapisz? Zjeżdzaj!-warknął.
Zachichotałam i cmoknęłam go w policzek.
-Zaraz wracam rzucił
mój chłopak i poszedł do kuchni. Rozejrzałam się po salonie. Ludzie tańczyli
,przytulali i miziali się w kontach. Z głośników , wypływała muzyka. Usiadłam
się na kanapie i poczułam ,że narkotyki zaczynają działać. Poczułam się senna.
Inna niż jestem, taka pusta, bez problemów. Ostatnią rzeczą jaką zrobiłam było
zaśnięcie ,słysząc swoje imię wołane przez Marcusa.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz