poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 2



Justin

Nie byłem zachwycony ,że widziała tamte małe zamieszanie. Ale już nic zrobić nie mogę. Kurwa.
Spojrzałem na śpiącą obok dziewczynę , musze przyznać ,że była ładna. Taka niewinna , ciekawe co tu robi.
-Chyba czas ją obudzić. -rzuciła w moją stronę Morgan. Spojrzałem na nią.
-To na co czekasz?- prychnąłem.  Pokręciła głową i podeszła do łóżka dziewczyny.
-Obudź się -szepnęła, pochylając się. -Vannesa… -mruknęła.
-Co się dzieje? -wymamrotała zaspana dziewczyna. -Która godzina?
-Czas na kolacje dochodzi 19:00.
-Naprawdę ? Już wstaję. -zeszła z łóżka i popatrzyła na wszystkich uważnie ,aż jej wzrok zatrzymał się na mnie. Szybko przerzuciła go na Morgan.
-Uhm Morgan? Jest tu gdzieś łazienka?
-Jest- powiedziałem szybko. Brunetka przeniosła na mnie wzrok.- Tamte drzwi - pokazałem ręką.
-Yhym dzięki - rzuciła ledwo słyszalnym szeptem.
Spojrzałem na nią rozbawiony. Co taka dziewczyna tu robi? -myślałem. Dostała 3 z matematyki? I dlatego rodzice ją tu wysłali?
-Jaden? Skąd ta mała się urwała? -zapytałem gdy Vannesa wyszła.
-No chyba nie masz zamiaru jej testować -rzuciła rozbawiona Alisha.
-Jej nie ,ale kogoś innego może tak -puściłem jej oczko.
-Głodna jestem -wtrąciła Morgan. Wybuchłem śmiechem pokazując jak dwuznacznie to zabrzmiało.
-Nie o to mi chodziło -mruknęła zażenowana.  Wzruszyłem ramionami na jej wymówki.
-Jaden? -spojrzałem ponownie na niego. -Czemu nic nie gadasz?
-Vannesa była dziewczyną Marcusa. -wydusił.
-To ona miała chłopaka? -prychnąłem.- No i co z tego że była dziewczyną jakiegoś Marcusa?
-Marcusa Tomliego - dorzucił szybko.
-Że co? -warknąłem. Byłem wściekły , totalnie wściekły. -Kto jeszcze o tym wie?
-um...
-Gadaj! -podszedłem do niego.
-Emm Niall o tym wie…
-CO?! Skąd pewność ,że to ona? -wyrzuciłem ręce w górę  sfrustrowany.
-To przez niego tu jest.-zamarłem- Kazał komuś dorzucić jej coś mocniejszego do narkotyków. Zemdlała czy coś i kilka miesięcy później rodzice ją tu zapisali.
-Czemu on jej to zrobił? -zszokowany stałem wpatrując się w niego. Przebiegłem ręką po włosach poprawiając je.
-Chce się zemścić.
-Chwila.-zauważyłem -Ona była jego dziewczyną? Czyli już nie jest ,tak? Więc co mu do niej?
-On tego nie wie. -burknął. -Ej stary ? Co Ty się tak o nią martwisz? -spojrzał na mnie uważnie.
-Nie obchodzi mnie ona. Obchodzi mnie co zrobi Niall kiedy ją zobaczy.
-A co ma zrobić ? Nic nie zrobi. -Kurwa no. A wszystko układało się tak dobrze. Niedługo miał być towar. Żadnych  problemów ,aż pojawiła się ona.
-Nie wciągajcie jej w to -Morgan spojrzała na mnie. -Nic nigdy nie wiadomo z Niallem. Pokiwałem ze zrozumieniem głową.

Vannesa.

-A co ma zrobić? Nic nie zrobi -usłyszałam podniesiony głos gdy chciałam otworzyć drzwi.
-Nie wciągajcie jej w to, nigdy nic nie wiadomo z Niallem. -Chodziło o mnie? I kto to jest Niall?
Otworzyłam szybko drzwi i spojrzałam się na twarze współlokatorów.

-Idziemy jeść ,idziesz z nami? -wypaliła nagle Morgan patrząc z zakłopotaniem .
-Tak. Możemy iść.

To było dziwne. Ich zachowanie zmieniło się w niecałe 5 minut. Szliśmy w ciszy ,spoglądając na siebie co chwilę. Weszliśmy do dużego pomieszczenia ,w którym siedziało kilka osób.
Morgan i Alisha skierowali się do 9-osobowego stolika ,który stał na końcu sali.
Ruszyłam za nimi.
-Gdzie oni poszli? -usłyszałam głos za mną. -Kto to? -odwróciłam się i zobaczyłam niskiego bruneta o zielonych oczach.
-To jest Vanessa. -Wypaliła nagle Alisha. -A to Zayn. -skierowała te słowa do mnie.
-Umm… okay. -Zayn wydawał się trochę niespokojny.
-Nie usiądziesz? -wysiliłam się aby coś powiedzieć.
-Ach no tak. -unikał kontaktu wzrokowego. Przysiadł się ,rozglądając na boki. -Gdzie poszli Justin i Jaden? -oh no tak ,zapomniałam odpowiedzieć na jego pytanie.
-Umm-rzuciłam.
-Zaraz przyjdą- dokończyła za mnie Morgan.
-Okay.-rozmowa nam się niekleiła a ja poczułam potrzebę wracania do domu. Tu było nudno, strasznie nudno.

Położyłam się na oparcie od krzesła i czekałam, sama nie wiedząc na co.
-Kiedy idziemy po jedzenie? -mruknęłam.
-Sami nam zaraz przyniosą a później kontrola pokoi -westchnęła. Podniosłam brwi.
-Jaka kontrola?
-Oj nie masz się o co martwić, tylko sprawdzą co mamy w pokoju.-uśmiechnęła się Alisha.
-Niestety- dorzuciła Morgan. Zmarszczyłam brwi.

-Proszę - obok nas pojawiła się jakaś kobieta z talerzami w ręku , stawiając jeden nich przedemną uśmiechnęła się szeroko.
-Dziękuję. -odwzajemniłam uśmiech.
-Oh proszę ,proszę kogo my tu mamy? -usłyszałam głos za mną.
Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaków z pokoju oraz jakiegoś blondyna z niebieskimi oczami.
-Witaj Vanessa. Ładna pogoda prawda? - pokiwałam niepewnie głową. Skąd on mnie znał?
-Skąd wiesz jak się nazywam? -usłyszałam swój głos.
-Umm wiem wiele więcej -rzucił beztrosko. Przełknęłam ślinę. -Co tam u twojego chłopaka? Marcus ,tak?
-Niall wystarczy. -przerwał mu Justin.
-Jeszcze nie skończyłem..
-Powiedziałem! Wystarczy. -warknął Jus.
-I tak z tobą nie skończyłem. -szepnął Niall pochylając się w moją stronę.
-Zjeżdżaj. Miałeś tylko z nią pogadać- Justin ponownie się odezwał.
Chłopak uniósł ręce w obronnym geście i uśmiechając się do Morgan i Alishy odwrócił się i poszedł.
-Co to było? -rzuciłam zła.
-Nic a co miało być? -Jaden już mnie wkurzał.
-Jakiś obcy koleś podchodzi do mnie i mi grozi, to zupełnie nic. -warknęłam.
-Zostaw to w spokoju , po prostu zapomnij o tym. -Rzucił  sfrustrowany.
-No chyba nie- wstałam. -Macie mi powiedzieć o co chodzi.
-Vannesa usiądź.- Morgan próbowała załagodzić sytuację.
-Nie. -warknęłam. Zasunęłam za sobą krzesło i wyszłam ,kompletnie nie wiedząc gdzie mam iść.
Trafiłam na jakieś schody ,które prowadziły w dół. Bez przemyślenia po prostu nimi zeszłam.

-Hallo? -krzyknęłam. -Jest tu ktoś? -to było gorsze od piwnicy. Było zimno, mokro i strasznie.
O nie ,zawracam.-pomyślałam. Weszłam spowrotem na górę i poszłam korytarzem w lewą stronę.

Zobaczyłam jakąś dziewczynę. Bez zastanowienia podeszłam do niej.

-Hej ,Umm jestem Vannesa ,zgubiłam się. Wiesz może gdzie jest pokój 29? -zaczęłam.
-Tak. Jeśli chcesz mogę cię  zaprowadzić.-ciepło się uśmiechnęłam -Jestem Moli. -powiedziała grzecznie i podała mi rękę.

-To tutaj- wskazała na białe drzwi z napisem 29 po jakiejś 10-minutowej wędrówce.
Otworzyłam je ,lekko.
-Gdzie byłaś? -usłyszałam gdy weszłam do środka.
-Umm… -Nagle przypomniałam sobie sytuację ze stołówki. -To nie twoja sprawa.-Rzuciłam oschle do Justina. Odwróciłam się. -Dzięki Moli za pomoc. -uśmiechnęłam się w stronę dziewczyny.
Pożegnałam się z nią szybko i spojrzałam na zdziwionego Justina. Bez słowa poszedł do drzwi ,rzucając mi bezczelne spojrzenie usłyszałam że rozmawia z dziewczyną.
Rzuciłam się na swoje łóżko. Po chwili chłopak wrócił.
-Nie będziesz z nią rozmawiać. -rzucił.
-Nie będziesz mi rozkazywać, mogę robić co chcę. Warknęłam.
-Nie. Jeśli chcesz żyć.
-Grozisz mi? -odpyskowałam mu.
-Ostrzegam. -Co za dupek. Myśli że mu wszystko wolno. Odwróciłam się ,i położyłam na drugiej stronie łóżka, chcąc być jak najdalej od niego.  

-----------------------------------------------------------------------------------------
No to mamy 2 rozdział. Przepraszam że tak długo to trwało. :) Następny rozdział w środę ;D 

Czytasz=Komentujesz  

7komentarzy i pisze dalej xD 

3 komentarze: