Justin
Nie byłem zachwycony
,że widziała tamte małe zamieszanie. Ale już nic zrobić nie mogę. Kurwa.
Spojrzałem na śpiącą
obok dziewczynę , musze przyznać ,że była ładna. Taka niewinna , ciekawe co tu
robi.
-Chyba czas ją
obudzić. -rzuciła w moją stronę Morgan. Spojrzałem na nią.
-To na co czekasz?-
prychnąłem. Pokręciła głową i podeszła
do łóżka dziewczyny.
-Obudź się
-szepnęła, pochylając się. -Vannesa… -mruknęła.
-Co się dzieje?
-wymamrotała zaspana dziewczyna. -Która godzina?
-Czas na kolacje
dochodzi 19:00.
-Naprawdę ? Już
wstaję. -zeszła z łóżka i popatrzyła na wszystkich uważnie ,aż jej wzrok
zatrzymał się na mnie. Szybko przerzuciła go na Morgan.
-Uhm Morgan? Jest tu
gdzieś łazienka?
-Jest- powiedziałem
szybko. Brunetka przeniosła na mnie wzrok.- Tamte drzwi - pokazałem ręką.
-Yhym dzięki -
rzuciła ledwo słyszalnym szeptem.
Spojrzałem na nią
rozbawiony. Co taka dziewczyna tu robi? -myślałem. Dostała 3 z matematyki? I
dlatego rodzice ją tu wysłali?
-Jaden? Skąd ta mała
się urwała? -zapytałem gdy Vannesa wyszła.
-No chyba nie masz
zamiaru jej testować -rzuciła rozbawiona Alisha.
-Jej nie ,ale kogoś
innego może tak -puściłem jej oczko.
-Głodna jestem
-wtrąciła Morgan. Wybuchłem śmiechem pokazując jak dwuznacznie to zabrzmiało.
-Nie o to mi
chodziło -mruknęła zażenowana.
Wzruszyłem ramionami na jej wymówki.
-Jaden? -spojrzałem
ponownie na niego. -Czemu nic nie gadasz?
-Vannesa była
dziewczyną Marcusa. -wydusił.
-To ona miała
chłopaka? -prychnąłem.- No i co z tego że była dziewczyną jakiegoś Marcusa?
-Marcusa Tomliego -
dorzucił szybko.
-Że co? -warknąłem.
Byłem wściekły , totalnie wściekły. -Kto jeszcze o tym wie?
-um...
-Gadaj! -podszedłem
do niego.
-Emm Niall o tym
wie…
-CO?! Skąd pewność
,że to ona? -wyrzuciłem ręce w górę
sfrustrowany.
-To przez niego tu
jest.-zamarłem- Kazał komuś dorzucić jej coś mocniejszego do narkotyków.
Zemdlała czy coś i kilka miesięcy później rodzice ją tu zapisali.
-Czemu on jej to
zrobił? -zszokowany stałem wpatrując się w niego. Przebiegłem ręką po włosach
poprawiając je.
-Chce się zemścić.
-Chwila.-zauważyłem
-Ona była jego dziewczyną? Czyli już nie jest ,tak? Więc co mu do niej?
-On tego nie wie.
-burknął. -Ej stary ? Co Ty się tak o nią martwisz? -spojrzał na mnie uważnie.
-Nie obchodzi mnie
ona. Obchodzi mnie co zrobi Niall kiedy ją zobaczy.
-A co ma zrobić ?
Nic nie zrobi. -Kurwa no. A wszystko układało się tak dobrze. Niedługo miał być
towar. Żadnych problemów ,aż pojawiła
się ona.
-Nie wciągajcie jej
w to -Morgan spojrzała na mnie. -Nic nigdy nie wiadomo z Niallem. Pokiwałem ze
zrozumieniem głową.
Vannesa.
-A co ma zrobić? Nic
nie zrobi -usłyszałam podniesiony głos gdy chciałam otworzyć drzwi.
-Nie wciągajcie jej
w to, nigdy nic nie wiadomo z Niallem. -Chodziło o mnie? I kto to jest Niall?
Otworzyłam szybko
drzwi i spojrzałam się na twarze współlokatorów.
-Idziemy jeść
,idziesz z nami? -wypaliła nagle Morgan patrząc z zakłopotaniem .
-Tak. Możemy iść.
To było dziwne. Ich
zachowanie zmieniło się w niecałe 5 minut. Szliśmy w ciszy ,spoglądając na
siebie co chwilę. Weszliśmy do dużego pomieszczenia ,w którym siedziało kilka
osób.
Morgan i Alisha
skierowali się do 9-osobowego stolika ,który stał na końcu sali.
Ruszyłam za nimi.
-Gdzie oni poszli?
-usłyszałam głos za mną. -Kto to? -odwróciłam się i zobaczyłam niskiego bruneta
o zielonych oczach.
-To jest Vanessa.
-Wypaliła nagle Alisha. -A to Zayn. -skierowała te słowa do mnie.
-Umm… okay. -Zayn
wydawał się trochę niespokojny.
-Nie usiądziesz?
-wysiliłam się aby coś powiedzieć.
-Ach no tak. -unikał
kontaktu wzrokowego. Przysiadł się ,rozglądając na boki. -Gdzie poszli Justin i
Jaden? -oh no tak ,zapomniałam odpowiedzieć na jego pytanie.
-Umm-rzuciłam.
-Zaraz przyjdą-
dokończyła za mnie Morgan.
-Okay.-rozmowa nam
się niekleiła a ja poczułam potrzebę wracania do domu. Tu było nudno, strasznie
nudno.
Położyłam się na
oparcie od krzesła i czekałam, sama nie wiedząc na co.
-Kiedy idziemy po
jedzenie? -mruknęłam.
-Sami nam zaraz
przyniosą a później kontrola pokoi -westchnęła. Podniosłam brwi.
-Jaka kontrola?
-Oj nie masz się o
co martwić, tylko sprawdzą co mamy w pokoju.-uśmiechnęła się Alisha.
-Niestety- dorzuciła
Morgan. Zmarszczyłam brwi.
-Proszę - obok nas
pojawiła się jakaś kobieta z talerzami w ręku , stawiając jeden nich przedemną
uśmiechnęła się szeroko.
-Dziękuję.
-odwzajemniłam uśmiech.
-Oh proszę ,proszę
kogo my tu mamy? -usłyszałam głos za mną.
Odwróciłam się i
zobaczyłam chłopaków z pokoju oraz jakiegoś blondyna z niebieskimi oczami.
-Witaj Vanessa.
Ładna pogoda prawda? - pokiwałam niepewnie głową. Skąd on mnie znał?
-Skąd wiesz jak się
nazywam? -usłyszałam swój głos.
-Umm wiem wiele
więcej -rzucił beztrosko. Przełknęłam ślinę. -Co tam u twojego chłopaka? Marcus
,tak?
-Niall wystarczy.
-przerwał mu Justin.
-Jeszcze nie
skończyłem..
-Powiedziałem!
Wystarczy. -warknął Jus.
-I tak z tobą nie
skończyłem. -szepnął Niall pochylając się w moją stronę.
-Zjeżdżaj. Miałeś
tylko z nią pogadać- Justin ponownie się odezwał.
Chłopak uniósł ręce
w obronnym geście i uśmiechając się do Morgan i Alishy odwrócił się i poszedł.
-Co to było?
-rzuciłam zła.
-Nic a co miało być?
-Jaden już mnie wkurzał.
-Jakiś obcy koleś
podchodzi do mnie i mi grozi, to zupełnie nic. -warknęłam.
-Zostaw to w spokoju
, po prostu zapomnij o tym. -Rzucił
sfrustrowany.
-No chyba nie-
wstałam. -Macie mi powiedzieć o co chodzi.
-Vannesa usiądź.-
Morgan próbowała załagodzić sytuację.
-Nie. -warknęłam.
Zasunęłam za sobą krzesło i wyszłam ,kompletnie nie wiedząc gdzie mam iść.
Trafiłam na jakieś
schody ,które prowadziły w dół. Bez przemyślenia po prostu nimi zeszłam.
-Hallo? -krzyknęłam.
-Jest tu ktoś? -to było gorsze od piwnicy. Było zimno, mokro i strasznie.
O nie
,zawracam.-pomyślałam. Weszłam spowrotem na górę i poszłam korytarzem w lewą
stronę.
Zobaczyłam jakąś
dziewczynę. Bez zastanowienia podeszłam do niej.
-Hej ,Umm jestem
Vannesa ,zgubiłam się. Wiesz może gdzie jest pokój 29? -zaczęłam.
-Tak. Jeśli chcesz
mogę cię zaprowadzić.-ciepło się
uśmiechnęłam -Jestem Moli. -powiedziała grzecznie i podała mi rękę.
-To tutaj- wskazała
na białe drzwi z napisem 29 po jakiejś 10-minutowej wędrówce.
Otworzyłam je
,lekko.
-Gdzie byłaś?
-usłyszałam gdy weszłam do środka.
-Umm… -Nagle
przypomniałam sobie sytuację ze stołówki. -To nie twoja sprawa.-Rzuciłam oschle
do Justina. Odwróciłam się. -Dzięki Moli za pomoc. -uśmiechnęłam się w stronę
dziewczyny.
Pożegnałam się z nią
szybko i spojrzałam na zdziwionego Justina. Bez słowa poszedł do drzwi
,rzucając mi bezczelne spojrzenie usłyszałam że rozmawia z dziewczyną.
Rzuciłam się na
swoje łóżko. Po chwili chłopak wrócił.
-Nie będziesz z nią
rozmawiać. -rzucił.
-Nie będziesz mi
rozkazywać, mogę robić co chcę. Warknęłam.
-Nie. Jeśli chcesz
żyć.
-Grozisz mi?
-odpyskowałam mu.
-Ostrzegam. -Co za
dupek. Myśli że mu wszystko wolno. Odwróciłam się ,i położyłam na drugiej
stronie łóżka, chcąc być jak najdalej od niego.
-----------------------------------------------------------------------------------------
No to mamy 2 rozdział. Przepraszam że tak długo to trwało. :) Następny rozdział w środę ;D
Czytasz=Komentujesz
7komentarzy i pisze dalej xD
7komentarzy i pisze dalej xD
Next, super piszesz dziewczyno :D
OdpowiedzUsuńPiękneeeeeee ; 3 Nialler ; * ;*
OdpowiedzUsuńświetny pisz daalej <3
OdpowiedzUsuń